Nasza historia- Magdalena i Marysia

Nasza historia- Magdalena i Marysia

Nasza historia

Każda mama ma swoją własną historię do opowiedzenia. Nasza zaczęła się gdy miałam 35 lat podczas rutynowego badania USG tzw. genetycznego w pierwszym trymestrze ciąży. Mimo, że było to tylko USG, w moim przypadku urodzenie dziecka z  trisomią 21 było prawie pewne.

Jako pierwsze pojawiło się niedowierzanie, jednak podczas dalszych konsultacji lekarskich nikt nie pozostawiał mi złudzeń. Potem pojawił się bunt i pytanie  „dlaczego ja”? Następny miesiąc ciąży minął na bólu i łzach. Ten ciężki okres pomogła mi przetrwać ówczesna pani prezes Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób z Zespołem Downa Tęcza w Krakowie, która o każdej porze dnia i nocy miała dla mnie czas (dosłownie – czasami rozmawiała ze mną po 4 godziny w czasie kiedy większość ludzi śpi). Potem było już coraz lepiej…

W tym czasie zmieniało się wszystko – mój światopogląd, moje spojrzenie na każdy przeżyty dzień. Był to okres intensywnych badań medycznych nad rozwojem mojego dziecka oraz nauki jak wygląda edukacja i rehabilitacja dziecka ze szczególnymi potrzebami.

Nasza historia-kilka lat później

Kiedy moja córka się urodziła była tylko radość z pojawienia się nowej duszyczki w naszej rodzinie. Dziś po sześciu latach nie żałuję niczego. Nie ukrywam, że bycie mamą dziecka z zespołem Downa jest inne, jednak nie jest ani lepsze, ani gorsze.

Co po latach mogłabym powiedzieć mamom, które spodziewają się dziecka z zespołem Downa lub niespodziewanie takie urodziły? Po pierwsze znaleźć kogoś kto udzieli wsparcia. Czas ten jest zawsze bolesny, boimy się tego czego nie znamy i czego nie spodziewaliśmy się. Po drugie dowiedzieć się czego będzie potrzebować moje dziecko. Po trzecie czerpać radość z macierzyństwa, każdego wspólnie spędzonego dnia. Cała nasza historia 😉


Kilka słów od Marysi

Mam na imię Marysia. Jestem bardzo szczęśliwym dzieckiem, dlatego ciągle się uśmiecham i śpiewam sobie piosenki. Najbardziej lubię “Zuzia lalka nieduża” i “A ja wolę moją mamę”. Bardzo lubię być samodzielna, dlatego od dawna korzystam z nocnika, ubieram się sama, potrafię poszukać sobie w domu czegoś do jedzenia. Moje starsze rodzeństwo strasznie mnie rozpieszcza, co mi się bardzo podoba. Potrafię też narobić dużo krzyku kiedy brat próbuje mi dokuczać. Rodzice mówią, że mam dobry wpływ na brata, uczę go empatii i okazywania uczuć. Mam też pieska, którego próbuje tresować mówię mu : “łapa” i “siad”. Nie mam większych problemów zdrowotnych, mimo to w ciągu mojego życia kilka razy byłam w szpitalu. Mój największy problem zdrowotny to zapalenia układu moczowego, na pewno jedną z ich przyczyn jest to, że strasznie nie lubię pić. 

Zainteresowania

Kocham muzykę, szmaciane lalki i książeczki, nie pogardzę rysowaniem po ścianach i skakaniem na piłce, puzzlami i memorkami. Uwielbiam poznawać nowe osoby i być w centrum zainteresowania.

Przedszkole

Czasem lubię chodzić do przedszkola, a czasem nie, szczególnie kiedy mama mnie budzi o 6 rano. W przedszkolu mam wielu przyjaciół. Najbardziej lubię Tymona, który ma zespół Downa tak jak, myślę, że będzie to przyjaźń na całe życie. Odkąd chodzę do przedszkola mam niewiele dodatkowych zajęć, bo mama mówi, że prawie wszystko mam w przedszkolu.

Czas wolny

Poza przedszkolem chodzę na tańce w Stowarzyszeniu Tęczą, mam tam trochę koleżanek i kolegów w moim wieku. A na wakacje wyjeżdżam, z nimi i naszymi rodzicami na wspólne wyjazdy.

Moja mama kocha podróże i góry, dlatego zwiedziłam już pół Europy i zdobyłam prawie samodzielnie kilka szczytów – najwyższy z nich to Turbacz. Ja zdecydowanie od podróży i gór wolę place zabaw. 

Autor: Magda, mama 6-letniej Marysi

*Zapraszamy do przeczytania innych artykułów z cyklu NASZE HISTORIE.

*Przeczytaj dlaczego Magda poleca książkę „Mój młodszy brat” Moniki Krajewskiej

Dodaj komentarz